
Kiedy urodził się Bomblas wiedziałam, że będę go terroryzować literaturą. Uwielbiam książki, od zawsze i na zawsze. Jako dziecko do nocy, z latarką pod kołdrą czytałam co wpadło mi w ręce. Moja mama nie była fanką, bo musiała mnie rano ściągać z łóżka do szkoły. Nocne czytanie zostało mi do dzisiaj, tylko że padam o 22:00 i zdarza mi się pobudka spowodowana czytnikiem upadającym na twarz.
Bomblasowi czytaliśmy od początku jego jestestwa. Nasz wieczorny rytuał to czytanie bajki i dobranoc… i siku i picie i „mamo muszę Ci coś powiedzieć” po czym słucham 10 minut historii o złodziejach wpadających do BULKANU. Książki jednak pokochał, bo sam buszuje po swojej biblioteczce i choć litery to nadal dla niego ciąg znaczków to twierdzi, że czyta i ja to szanuję.

Od zawsze wymyślam personalizowane wierszyki dla znajomych na każdą możliwą okazję, lubię rymować. A jest to o tyle ważna informacja w tej historii, że z połączenia miłości do książek i rymowania powstała myśl „napiszę wierszyk dla Bomblasa o czymś z pracy, niech wie czym się matka zajmuje”.
Ta myśl kiełkowała sobie spokojnie przez przynajmniej rok, żeby w ciągu pewnego, pojedynczego wieczoru wylać się z głowy na papier w postaci połowy wierszyka. Pozostałe zwrotki dopisałam w kilka kolejnych wieczorów. Kilka poprawek, żeby zachować rytm całości i byłam gotowa na premierowe odczytanie głównemu odbiorcy.
Pierwsze recenzje wypadły optymistycznie wnioskuję po tym, że następnego wieczoru padło rozporządzenie „wierszyk o potworku”. Ucieszyłam się nie ukrywam, chociaż nie ukrywam też, że trochę mi przeszło jak czytałam to samo dziesiąty wieczór z rzędu. Mąż, notorycznie podsłuchujący za ścianą stwierdził jednak, że to naprawdę fajnie wyszło i wypadałoby się podzielić z szerszą publicznością.
Mojej szalonej głowie niewiele trzeba więc szybko zaczęłam szukać informacji jak coś, co było trochę rozrywką dla mózgu, trochę chęcią zrobienia czegoś miłego dla dziecka, przerobić na książkę. Tak zaczęła się fantastyczna przygoda o nazwie selfpublishing, ale o tym w kolejnej części.
Dotarłaś, dotarłeś do końca?
Zajrzyj do sklepu i sprawdź czy „Olik poznaje 5s” jest dla Ciebie.
